Kategorie: Wszystkie | Film | Muzika | Osobiste wycieczki | Ruch to zdrowie
RSS
środa, 16 stycznia 2008
Ostatni wpis...

... minął rok kiedy pierwszy wpis znalazł się na blogu... tyle razy się potykałem... kilka razy nieźle "poobcierałem sobie kolana"... no i pare razy "uderzyłem się" w głowę... więc stąd czasami te mało "uporządkowane" wpisy... no i czasami do głosu dochodziły jakieś wyobrażenia, że "coś" jest kiedy tak naprawdę tego nie było... cóż mam za bujną wyobraźnię... hmmm... no i znów nikt nie rozumie o co chodzi... cóż bywa...

... od dobrych kilkunastu dni myślałem jak zakończyć... co napisać... czy nie zacząć czegoś nowego... spróbować zapomnieć o tym co się wydarzyło przez ten rok... realnie... i tylko w mojej głowie...

... coś nie bardzo nadal odnajduję się w tym całym świecie - tym i tym... zaczynam coś i nie kończę... albo wogóle nie pojawiam się na starcie... najpopularniejszy klawisz to delete...

... DZIĘKUJĘ... :)

... koniec...

Linkin Park - "In The End"

poniedziałek, 14 stycznia 2008
Bliżej...

... niż dalej... a w sumie to tuż tuż...

... hmmm ponoć strasznie pyskaty się zrobiłem... a wręcz czasami chamski... nie powiem, że mi z tym źle... a zaczęło się od czwartku i trwa... no bo podeszła... i stwierdziła, że jeszcze ze mną nie rozmawiała... na co ja: "a czy ja Cię zapraszałem"... spojrzała... odwróciła się i poszła... ufff... ale ponoć jak sama mówi pamiętliwa jest... więc moje dni są policzone... więc jak już zacząłem płynąć na tej fali to daję się jej dalej nieść, a brzeg jeszcze o dziwo daleko - hmmm pewnie ta metafora mało czytelna, ale cóż... ja tak ładnie jak niektórzy nie potrafię... ;)

... ja tam się dobrze bawię... uwagi czy aby mógłbym się zmienić i "spoważnieć" jakoś do mnie nie docierają... mi tam dobrze w skórze jakby nie było prawie "25-letniego dzieciaka"... a jak kogoś to boli... to może zawsze opuścić "pokład"... ;)

... zabawa zabawą, ale i poważnie też musi być... od jakiegoś czasu przypada mi w udziale bycie kierownikiem dyżurnym - bo niby odpowiedzialny, rozgarnięty i coś tam jeszcze jestem - oczywiście protestuję zawsze głośno... no ale moje "skamlenie" mało mi pomaga... bo jakby nie było jak dyrektor ma jakieś uwagi to kto obrywa... no właśnie... już nie będę mówił, że się nie nadaję i takie tam bo jak mogę decydować i mówić komuś co ma robić... to nie w mojej naturze... dobrze, że za często to się nie zdarza i innych też ten "zaszczyt" spotyka... ;)

... no i smutno też się robi... bo Hania z rodzicami wyjeżdża na "wyspy"... może jeszcze uda się z Nimi pożegnać... chyba dzisiaj ostatni raz się pobawiliśmy... no i "Łuka" zaczęła mówić...

... ogólnie ostatnio... czynię "zło"... hmmm... Ty znienawidzisz mnie... a ja... może szybciej zapomnę...

Farben Lehre - "Pozytywka"

środa, 09 stycznia 2008
"Zaczekasz na mnie"

... co mogłem Jej odpowiedzieć... właśnie... i zawinąłem się na autobus...

... nie lubię jak ktoś mnie obserwuje... no fakt to należy do Jej obowiązków... ale nie aż tak... no i nie można pogadać tak jak kiedyś trzeba uważać na słowa - wnioski "stada"... ale kto by się tam tym przejmował... na pewno nie ja... choć czasami sam się łapię na tym, że przekraczam "granicę"... ;)

... jeszcze te Jej uwagi... "Łukasz jesteś w pracy... co to za rozmowy z dziewczynami?... co na to powie Twoja?... bo masz?" - fakt minimalnie pełnoletnie były... czy to w czymś przeszkadza... jak odpowiedziałem, że nikogo nie mam... hmm... to jakoś niedowierzała... bo niby "fajny" jestem - choć nie wiem co to wg kobiet znaczy... ja tam mam inne zdanie o sobie... ale nieważne... ;)

... ogólnie pozytywny dzień... i to się liczy... ;)

Placebo - "Where Is My Mind?"

wtorek, 08 stycznia 2008
Ku końcowi...

... nie będę wyjaśniał tytułu... jeszcze "chwilka" i się wszystko wyjaśni... układam sobie to wszystko w głowie... jak to będzie... itd...

... w pracy... męcząco... i to nie od kilku dni... nazwijmy to wielkie sprzątanie - porządkowanie się zaczęło... po 8 godzinach... z "pracusia"... w dodatku miłego, uśmiechniętego, uczynnego "ludzia" zamieniam się w siebie... czyli... zamkniętego w czterech ścianach... otoczonego muzyką odludka... na drzwiach pokoju powinna wisieć kartka... "wścieklizna" nie jest przenoszona drogą kropelkową - nie podchodź... bo napewno... ugryzę... ;)

... w pracy dodatkowe zmiany... dziś się dowiedziałem, że koleżanka awansowała i będzie moją przełożoną... hmm... a rano się nawet nie pochwaliła... no nic zobaczymy jak się ułoży Nam "współpraca" - niby przekazano Jej, że na mnie można... niby zawsze liczyć - to ładnie mnie załatwili ;)
... ciekawe jak poradzi sobie ze stadem zdziczałych samców... jak to ujął kolega... zawsze i wszędzie... mógłby ją ten tego... cóż atrakcyjne z Niej "stworzenie" ;)
... no nic wszystko wyjdzie w praniu... ;)

... jak widać optymizm leje się strumieniami... ;)
... czy to aby napewno ja piszę... kiedyś przejmowałbym się nie spał po nocach myśląc co to będzie następnego dnia... czy dany problem... sytuację... uda się przeskoczyć... dużo czasu zabrało mi dochodzenie do tego (i pewnie jeszcze to potrwa), że nie warto... a może powinienem powiedzieć... że nie warto aż tak bardzo - tak... taka jest prawda... hmm... trzeba wiedzieć kiedy zamknąć za sobą drzwi... a klucz wyrzucić... nie patrząc gdzie upadnie...

... a kiedy zakrada się smutek... muzyka - hmm... jaka by nie była... potrafi poprawić humor... ;)

Ivan Mladek & Banjo Band - "Jozin z bazin"

sobota, 05 stycznia 2008
... i słucham...

Miasto - "Nieustający żal"

piątek, 04 stycznia 2008
"Pętla"...

... Towary Zastępcze...

Wstać, żreć, pić, spać.

Wstać, żreć, pić, spać.

Wstać, żreć, pić, spać.

Wstać, żreć, pić, spać.


Powtarza się.

Od początku wszystko się powtarza.

Historia tak lubi – powtórki z rozrywki,

replaye, powtórki filmów w telewizji.

Wciąż te same błędy, powtarzane jak mantra,

wytrwale jak echo.

Powtarza.

Kolejne repety obłędnie zapętlone.

To samo codziennie.


Wstać, żreć, pić, spać.

Wstać, żreć, pić, spać.

Wstać, żreć, pić, spać.

Wstać, żreć, pić, spać.


Każdy refren każdej piosenki

już gdzieś wcześniej słyszany.

Dni lecą niby woda z kranu,

takie same do znudzenia.

A pomysły jak remake–i filmów:

te same nudne motywy,

oklepane jak tyłki łatwych dziewcząt.


poniedziałek, 31 grudnia 2007
Bitwa...
... na balony i inne absurdy życia... - taki niech będzie tytuł ostatniego wpisu w tym roku... ;)

... po sobotnich 14 godzinach w pracy i 12 w niedzielę... jestem zwyczajnie zmęczony... na dodatek coś odwaliło mojemu organizmowi i w niedzielę pluło mu się krwią - ale powoli wracają mi siły witalne... więc jeżeli mógłbym mieć życzenie to proszę by Nowy Rok był choć odrobinę... "spokojniejszy"... tylko tyle... a może aż... ;)

... cóż, a mijający rok... jaki był... chyba od tygodnia myślałem co napisać... czy cisza wyrazi to co czuję najlepiej???... raczej nie... a więc...

... cieszę się z tego, że jakby nie było... skończyłem studia... znalazłem pracę - jaka jest taka jest - nikt nie mówi, że to koniec i za niczym innym się nie rozglądam - z każdego portu kiedyś trzeba odbić... ;)
... rok także udany pod względem zawartych znajomości... tak tu mowa o Was... tak o Tobie i Tobie... no i Tobie, a i Tobie... ale Was dużo jak nigdy... i to mnie BARDZO CIESZY... ;)
... rok szczególny dla mnie... drugi raz po szyję wszedłem do tej samej wody... "chwile" były miłe... ale cóż wszystko w przyrodzie ma swój koniec... jaki by on nie był... to cieszę się, że byłaś... ;)
... hmmm... a "chwile" z Tobą... uleciały tak szybko jak się zaczęły... ale tydzień był przemiły... i nie żałuję żadnego z wypowiedzianych słów... ;)
... jakby na to nie spojrzeć... dwa razy w tym roku przeżyłem bardzo podobną sytuację... z dwoma jak mi się wydawało totalnie różnymi osobami... bywa... ;)
... i chyba to moja wina, że nie potrafię już "normalnie" z Wami porozmawiać... i tak nienaturalnie... troszkę przesadnie... się... odcinam... inaczej nie potrafię... a to boli...
... wielu rzeczy, które mnie ominęły jest mi żal... siebie jednak nie zmienię... ale cieszę się, że do wielu rzeczy w tym roku doszło... jak to mówią... człowiek całe życie się uczy... ;)
... i co by nie mówić... w życiu bywa różnie... raz lepiej... raz gorzej... ale tak patrząc z boku i z jakiejś tam perspektywy... te 12 miesięcy... było... hmmm... dobrym czasem... ;)

Emiliana Torrini - To Be Free



...SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU...



środa, 26 grudnia 2007
...

... zresztą co ja tam będę pisał... POLECAM...

Control


Joy Division - "She's Lost Control"

19:44, kersten , Film
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007
2 Słowa...



... WESOŁYCH ŚWIĄT ...




NEFRE - "Kto wie"

sobota, 22 grudnia 2007
Screwdriver...

... jeżeli ktoś oglądał "Jackie Brown" to wie jak upływa mi ten wieczór... dla mnie miło... jakby co... siostra wróciła właśnie od chłopaka... pierwsze jej słowa do mnie: "jak można tak ... (tu przemilczmy)"... widać można ;)... a ile musiałem się naprosić żeby pokazała mi, co kupiła rodzicom pod choinkę... dodajmy za moje pieniądze... powiedzmy tak - jest dobrze... wieczór jeszcze nie dobiegł końca... ;)

Bobby Womack - "Across 110th Street"

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35
Odsłon:

Osób online:
web stats kersten@gazeta.pl
kerstengoo@gmail.com

Pisz swój dziennik w Internecie