Kategorie: Wszystkie | Film | Muzika | Osobiste wycieczki | Ruch to zdrowie
RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Bitwa...
... na balony i inne absurdy życia... - taki niech będzie tytuł ostatniego wpisu w tym roku... ;)

... po sobotnich 14 godzinach w pracy i 12 w niedzielę... jestem zwyczajnie zmęczony... na dodatek coś odwaliło mojemu organizmowi i w niedzielę pluło mu się krwią - ale powoli wracają mi siły witalne... więc jeżeli mógłbym mieć życzenie to proszę by Nowy Rok był choć odrobinę... "spokojniejszy"... tylko tyle... a może aż... ;)

... cóż, a mijający rok... jaki był... chyba od tygodnia myślałem co napisać... czy cisza wyrazi to co czuję najlepiej???... raczej nie... a więc...

... cieszę się z tego, że jakby nie było... skończyłem studia... znalazłem pracę - jaka jest taka jest - nikt nie mówi, że to koniec i za niczym innym się nie rozglądam - z każdego portu kiedyś trzeba odbić... ;)
... rok także udany pod względem zawartych znajomości... tak tu mowa o Was... tak o Tobie i Tobie... no i Tobie, a i Tobie... ale Was dużo jak nigdy... i to mnie BARDZO CIESZY... ;)
... rok szczególny dla mnie... drugi raz po szyję wszedłem do tej samej wody... "chwile" były miłe... ale cóż wszystko w przyrodzie ma swój koniec... jaki by on nie był... to cieszę się, że byłaś... ;)
... hmmm... a "chwile" z Tobą... uleciały tak szybko jak się zaczęły... ale tydzień był przemiły... i nie żałuję żadnego z wypowiedzianych słów... ;)
... jakby na to nie spojrzeć... dwa razy w tym roku przeżyłem bardzo podobną sytuację... z dwoma jak mi się wydawało totalnie różnymi osobami... bywa... ;)
... i chyba to moja wina, że nie potrafię już "normalnie" z Wami porozmawiać... i tak nienaturalnie... troszkę przesadnie... się... odcinam... inaczej nie potrafię... a to boli...
... wielu rzeczy, które mnie ominęły jest mi żal... siebie jednak nie zmienię... ale cieszę się, że do wielu rzeczy w tym roku doszło... jak to mówią... człowiek całe życie się uczy... ;)
... i co by nie mówić... w życiu bywa różnie... raz lepiej... raz gorzej... ale tak patrząc z boku i z jakiejś tam perspektywy... te 12 miesięcy... było... hmmm... dobrym czasem... ;)

Emiliana Torrini - To Be Free



...SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU...



środa, 26 grudnia 2007
...

... zresztą co ja tam będę pisał... POLECAM...

Control


Joy Division - "She's Lost Control"

19:44, kersten , Film
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007
2 Słowa...



... WESOŁYCH ŚWIĄT ...




NEFRE - "Kto wie"

sobota, 22 grudnia 2007
Screwdriver...

... jeżeli ktoś oglądał "Jackie Brown" to wie jak upływa mi ten wieczór... dla mnie miło... jakby co... siostra wróciła właśnie od chłopaka... pierwsze jej słowa do mnie: "jak można tak ... (tu przemilczmy)"... widać można ;)... a ile musiałem się naprosić żeby pokazała mi, co kupiła rodzicom pod choinkę... dodajmy za moje pieniądze... powiedzmy tak - jest dobrze... wieczór jeszcze nie dobiegł końca... ;)

Bobby Womack - "Across 110th Street"

wtorek, 18 grudnia 2007
Tak...

... już jest i co zrobić... niby myśli składają się w "chaotyczną" całość... więc może lepiej nic nie pisać... hmmm... wypadałoby żebym ten dzień przespał... tak się składa, że pracowałem przez siedem dni i dziś mam dzień odpoczynku... dziwne, że jeszcze Maks mnie pamięta... w domu jestem gościem... najgorsze jest to, że jak nie mam pomysłu co zrobić z sobą to kończę w wiadomy sposób...

Led Zeppelin - All my love

poniedziałek, 10 grudnia 2007
Pora...

... przyszła... i to chyba najwyższa żeby cokolwiek napisać... a, że życie jakieś nudne to i za bardzo nie ma o czym... tak od dłuższego czasu zastanawiałem się nad napisaniem podsumowania upływającego roku... takiego bilansu zysków i strat... ale za wcześnie... jeszcze będzie pora na rozliczenie się z 2007-mym... ;)

... może niech hasłem przewodnim tego wpisu będzie cytat z Pratchett'owskiego MORT'A: "Jak się nazywa to uczucie w głowie, uczucie tęsknego żalu, że rzeczy są takie, jakie najwyraźniej są???... Jestem zasmutkowany"... chyba nie ma powodu by zaprzeczać, że wszystko jest dobrze skoro tak nie jest... kolega stwierdził, że pora najwyższa wrócić do "dawnego" Łukasza - tego uśmiechniętego... bo niby w "ducha" się zamieniam... cóż swoim tempem wrócę do normy ;)

... w między czasie był urlop... nawet dłuższy niż pierwotnie dla mnie planowany z 5 dni zrobiło się 10... gdybym tylko wiedział wcześniej, że będzie ich aż tyle może inaczej i weselej bym go spędził... choć w sumie to nie ma powodów do narzekania... nie ma co ukrywać w trzeźwości to on nie minął... no i jakiś rozggadany się zrobiłem - czasami ;)
... w czasie urlopu miałem popracować nocami na zlecenie, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło... może to i dobrze... przecież wszystko nie kręci się wokół mamony ;)

... ostatni tydzień spędzony nad morzem... przed południem spacery na falochron... ludzi mało... można było sobie posiedzieć, pomachać nogami, nagrać filmik z wzburzonym morzem w tle... pomyśleć (wiało i zimno było, ale czy to w czymś przeszkadza ;)... a w takim zamyśleniu cały czas... a zwłaszcza świat tracił na chwilkę na znaczeniu... ;)

... teraz chyba najtrudniejsza część... chyba w szczegóły nie ma sensu się zagłębiać... po prostu pewne sprawy muszą się kiedyś zakończyć... definitywnie... mi zawsze brakowało odwagi by powiedzieć... koniec... bo jak długo można dawać się karmić kłamstwem - takie pytanie retoryczne ;)... cóż podsumowując... jestem ponoć "dobrym człowiekiem"... naiwnym, głupim i żałosnym (tak od siebie dorzucam) - takie mam o sobie zdanie... cały ja... a jeśli mowa o tym... jaki jestem... chyba to najlepsza charakterystyka i o dziwo się z nią zgadzam...:
"Osoba o introwertycznym zachowaniu, odsuwa się od innych, ma złożoną osobowość - tu bym dyskutował, ale niech będzie... mam osobowość hahaha ;)... może być intelektualistą, ale posiada wyjątkową głębię uczuć - no ba ;)... jest otwarty na duchowe i estetycznie doznania... znajduje wiele znaczeń dla prawie wszystkich zdarzeń... może posiadać silną potrzebę i umiejętność aby realizować się artystycznie - tylko gdzie ten talent ;)... samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudny do "rozszyfrowania"... do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa... gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów... w stresie, bardzo łatwo popada w alienację i depresję... bywa, że ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodził z innej planety... narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości - dokładnie tak ;)... odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu... żyje we własnym świecie bólu i straty... może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią..."
... co do tej śmierci to mnie najbardziej rozwaliło... jak się ma wyobraźnię to ginie się na 1000 sposobów - co nie???... ;)
... a tak już na serio... nie będę mówił kto z osób znanych był podobnie charakteryzowany... taki mały klub samobójców by powstał... i tak niby przypadkiem w ręce wpadł mi powyżej cytowany "MORT"... taki los ;)

... ogólnie mówiąc nie jest najgorzej... powoli czas zmierza ku świętom... a po drodze jeszcze Wigilia w pracy... tylko do 15... cóż bywa ;)
... po drodze jak mnie "nie było" były Mikołajki... Hani podoba się reniferek... troszkę mi ulżyło bo kupiony na wariata, ale prosto z serca... ciocia nalegała by Jej powiedzieć ile kosztował... jak się kocha to koszta się nie liczą co nie... uśmiech dziecka najważniejszy ;)
... pojawiła się też propozycja sylwestrowa od Agatki... i Adama choć z Nim coś doggadać się od dłuższego czasu nie potrafię... zabawa ma być w górach... szkoda, że przez pracę nie realna... niby 31-ego mam wolne, ale szans na dojechanie na Śląsk nie ma... plan zastępczy niby mam... tego dnia załatwię sobie żeby popracować... a później powitam nowy rok nad morzem... ;)

Incubus - Anna Molly

Odsłon:

Osób online:
web stats kersten@gazeta.pl
kerstengoo@gmail.com

Pisz swój dziennik w Internecie