Kategorie: Wszystkie | Film | Muzika | Osobiste wycieczki | Ruch to zdrowie
RSS
piątek, 29 czerwca 2007
Od czego by tu zacząć...
... ostatnio byłem chyba nie do wytrzymania na GG - zresztą ze mną to zawsze ciężko się rozmawia, ale jak milczy... co nie ;)... tak wiem narzekałem... ale to mi chyba powoli w krew zaczęło wchodzić... ale ja nie o tym... DZIĘKUJE za wszystkie rozmowy, które w jakiś tam sposób podnosiły mnie na duchu... poprzestawiać trybiki w mojej głowie jest ciężko... ale dzięki za starania i podejmowane próby... ;)
... ostatnio jakoś notki pojawiały się sporadycznie... zwyczajnie byłem zmęczony... roznoszenie CV... to też jakiś tam wysiłek... zwłaszcza psychiczny... takie małe wypalenie nastąpiło... ale powoli się sytuacja normuje... jeżeli to wogóle możliwe u mnie ;)
... dzisiejszy dzień nie różnił się od tych minionych w tym tygodniu... sprawdzanie ofert... telefonowanie... roznoszenie CV... nie narzekam... to też jakaś nauka... i raczej nikogo to nie ominie ;)... dziś padło na biura... szkołę i nie ma co ukrywać do zakładów oczekujących pracy fizycznej... zarobki jakie proponują są jakie są... bierze się co dają... ale nie mam zamiaru cierpliwie czekać aż przyjdzie odpowiedz, z któregoś z tych miejsc... ;)
... mam nadzieję, że praca, którą udało się załatwić wypali i od poniedziałku zacznę... nie będę ściemniał... jest to praca fizyczna... ale mi to nie przeszkadza... w godzinach wieczornych (21-7) - praktykę mam... więc nie powinno być źle... ogólnie mówiąc załadunek samochodów, żeby rano mogły ruszyć w trasę... warunki finansowe - dobre... ;)... nie mówię, że na tym kończę szukanie jakiegoś zajęcia, ale i dobre takie zaczepienie na jakiś czas... ;)
... tak prawdę mówiąc zeszło ze mnie jakieś ciśnienie... stres w sumie to też był... ale jeżeli można tak powiedzieć... JEST DOBRZE... wiem, że to nie praca marzeń... ale na czas wakacji jak znalazł... życia nocnego nie prowadzę... odpoczynku i zabawy też jakoś nie potrzebuję... więc spokojnie mogę ją podjąć... teraz tylko muszę... stać się "logistykiem"... rozplanować dojazdy do pracy i powroty do domu... ;)
... szkoda mi tylko, że rozmowy z pewnymi osobami będą sporadyczne... albo i ich nie będzie ;(... no i po raz kolejny... wszystko maluje mi się w czarnych barwach... ale mam zamiar robić wszystko żeby tak się nie stało ;)
... dobrze, że jest jeszcze ten weekend... 2 dni popływam "łódką Bols" i nie tylko... zapowiada się ciekawie... jakby nie było trzeba oblać magistra ;)

Velvet Revolver - "She Builds Quick Machines"

środa, 27 czerwca 2007
Nadzieja w bryzie od morza...
... CV napisane... bynajmniej tak mi się wydaje... bo jakie ja mam umiejętności i doświadczenie - żadne ;(
... jakieś tam plany wiązałem z pracą praktycznie u siebie na miejscu... chyba się nie zawiodłem... cóż można się było tego spodziewać... ale może nie wnikajmy w szczegóły... nie wyszło trudno... trzeba się zebrać w sobie... i walczyć... nie poddawać się... bo to chyba oznaczałoby, że sam w siebie nie wierzę to jak w takim razie ktoś ma uwierzyć we mnie... oj płynie mi się... ;)
... ale nie był to najgorszy dzień o dziwo... rankiem dostało mi się burę od koleżanki z Śląska... bo nie pochwaliłem się obroną... zwyczajnie taki jestem... zresztą nie ma czym się chwalić... mam nadzieję, że "złość" Jej przeszła... jakoś ostatnio mało rozmawiamy... cóż...
... jakoś nie mam o sobie zbyt dobrego zdania... czasami robię tak głupie rzeczy... powiem coś... albo napiszę... i się zaczyna... karuzela zdarzeń w mojej głowie... bo z reguły ona kręci się dalej, a ja z niej wypadam... i znów się potłukłem... boleśnie... tak to jest jak przekracza się wyznaczone granice... ;(
... myśli krążyły po głowie... ale na chwilę o nich zapomniałem... miłe... śmieszne... półtorej godziny... mowa o wizycie Ewy, Tomka i Wojtka... ;)... LUBIĘ ICH... E. i T. planują bycie razem w związku małżeńskim... więc może załapię się na wesele ;)
... jutro czeka mnie multum chodzenia... roznoszenie CV... nad morze... może jakaś praca się trafi ;)... po powrocie zahaczenie o Urząd Pracy... zarejestrowanie się... to może chociaż jakiś staż skapnie... w mojej sytuacji dobre i to... nie chcę dawać za wygraną... choć czarnowidztwo powoli mnie dosięga... narazie skutecznie staram się je od siebie odgonić... tylko jak długo...

Kazik - "Spalam się"

wtorek, 26 czerwca 2007
Na prośbę...
... zostałem wywołany do tablicy... już zapomniałem jak to było ;)... niby mam wymienić swoje nałogi... nie jest to wcale takie łatwe... ale spróbuję... ;)

1. MUZYKA - staram się by była zawsze ze mną... a gdy jej nie ma... to jest we mnie... mowa o biciu serca ;)... już "płynę", a to dopiero początek... ;)
2. FILMY - ostatnio jakoś zaniedbałem ten "nałóg"... cóż czas nadrobić zaległości ;)
3. INTERNET - i zaliczę tu bloga, GG i inne sposoby "kontaktu"... w sumie użytkownikiem sieci jestem krótko... najważniejsze dla mnie jest to, że poznałem (takie mam wrażenie) ciekawych ludzi ;)
4. Czasami uciekam w... nie wiem jak to określić... niech będzie... SAMOTNOŚĆ... nie żebym Ją lubił... ale to silniejsze ode mnie... chyba boję się, że nikt mnie nie zrozumie... więc wolę być ze swoimi myślami sam... i to dosłownie... a, że kontakty z innymi nigdy nie przychodziły mi łatwo... to "uciekam" ;(
5. Ten punkt uznajmy za PODSUMOWANIE... marne te moje nałogi... bo ani nie palę (nie próbowałem i nie zamierzam)... ani nie popijam (piwo od czasu od czasu to nie nałóg)... ostatnio bardzo, ale to bardzo zaniedbałem czytanie książek... co ja poradzę, że lubię S/F... to chyba też jest odpowiedzą na mój stosunek do świata... i... z racji chyba tego, że studiowałem historię - lubię wybiegać w "daleką" przyszłość ;)... może nie wynika to z lektury bloga (i rozmów ze mną)... ale nie lubię być smutny... nie znoszę ;)... a, że społeczeństwo mamy jakie mamy... więc trzeba być kompatybilnym... a nie debilnym ;)
... jeżeli ktoś ma ochotę przyłączyć się do "zabawy" z czytających bloga to zapraszam... ;)

Formacja Chatelet – "Porady"

poniedziałek, 25 czerwca 2007
Po obronie pracy magisterskiej...
... wczoraj wieczorem zamiast jeszcze posiedzieć nad magisterką rozmawiałem na GG... było miło więc nie chciało mi się kończyć... ;)... ostatnio z GG mam same miłe skojarzenia... nie wiem czy mogę użyć takiego słowa, ale "poznałem"... pewną osobę zamieszkałą w Kielcach... byłem raz... i mi się podobało... fanka Sigur Ros... jakieś przyciąganie czy co... hmmm ;)
... no i wieczorem przeżyłem coś dziwnego... czego się nie spodziewał mój mały rozumek... intrygujący sms... odpowiedziałem szczerze... i na tym koniec... no cóż bywa... przywykłem... ;)

... ale do rzeczy... jestem zadowolony... nawet bardzo, bo oceniono moje wypociny na 5... całość studiów również na 5... poszło szybko... sprawnie i bez bólu... stres jeżeli był ;)... to minął z chwilą odpowiedzi na pytania... komisja była bardzo miła... pani rektor również... i jej gratulacje... ;)
... po obronie pojechaliśmy nad morze... pizza... Ja już tradycyjnie piwo ;)... bo reszta nie pijąca... posiedzieliśmy z 2 godzinki na falochronie... pogadaliśmy... miło było... kolega nie byłby sobą jakby nie rzucił jakiegoś w sumie trafnego spostrzeżenia... teraz cytat: "Panowie to początek sezonu, a Tu tyle dup do wyrwania"... małe wyjaśnienie... on ma już kobietę swojego życia... szczęściarz ;)... ale co by nie mówić... to w jego słowach jest dużo racji ;)
... powrót do domu... kto pierwszy spytał się mnie jak mi poszło... rodzina - NIE... tą osobą był sąsiad, który przyjechał z Gdańska przed wyjazdem do USA... cóż bywa...
... przed obroną z kolegami pojechaliśmy porozmawiać w sprawie pracy... może nie będę się zagłębiał w szczegóły... w życiu nie spotkałem osobnika potrafiącego zniechęcić człowieka tak do pracy... ;(
... ale dzisiaj mam zamiar się cieszyć, bo chyba jest z czego ;)... a od jutra... ale to pieśń przyszłości... w tej chwili nie chcę myśleć co będzie...

... w ramach jakiegoś wyjaśnienia gdzie pomieszkuję... jaki świat mnie otacza i jakiego ja jestem częścią... polecam przeczytanie artykułu w Dużym Formacie pt. Tak się kończy Arizona

Bloc Party - "Banquet"

niedziela, 24 czerwca 2007
Ta ostatnia niedziela...
... i zostałem sam... rodzina wybyła na imieniny cioci... nad morze... na mojej głowie mieszkanie... pies... obiad... a i trzeba się przygotować na obronę... poprasować... wypastować buty... coś mi się nie chce ;)... i jeszcze priorytet - czytanie magisterki... jutro przewiduję... "wielką improwizację"... ;)
... jutro jakby nie było 25 CZERWCA... poniedziałek... OBRONA MAGISTERKI... od 9 ma się zacząć... pewnie potrwa z 3 godzinki maksymalnie... bronimy się w czwórkę... zawsze to raźniej... ;)

Stateless - "Down Here"

sobota, 23 czerwca 2007
1/100
... powiem tylko, że na nic nie liczyłem... bo się już nauczyłem... chociaż jakaś mała nadzieja tam się tliła... umarła śmiercią naturalną... trudno nie będzie jej...
... wczoraj... co już powoli robi się tradycją... rozmowy do późna... dziś i jutro... nie może tak być... jakąś wiedzę przecież przed obroną muszę przyswoić... a tak nawiązując do tego ggadurzenia... nigdy, ale to nigdy... nie przyszło by mi do głowy, że ktoś określi mnie w pewien sposób... myślałem, że tylko jedna osoba tak do mnie mówiła... nie wnikajmy jakie to słowo... ale jak je zobaczyłem na ekranie... to nastąpił atak śmiechu... oczywiście w sensie pozytywnego odczucia... co by nie mówić... wczorajsze "konwersacje" to było wyzwanie... co okienko to praktycznie inny nastrój... jak mogłem to starałem się aby było miło i mój debilny nastrój, a zwłaszcza głupie teksty nikogo nie zdenerwowały... powiedzmy, że pośrednio się udało...
... wczoraj też dowiedziałem się, że "przypadkowa" znajoma z Gdańska... będzie niedługo mężatką... ;)... a nic tego nie zapowiadało... ponoć tak jakoś spontanicznie wyszło... jest szczęśliwa... a to najważniejsze ;)... a Jej pytanie co u mnie?... czy już lepiej?... a zwłaszcza czy też nie zamierzam? - rozbawiło mnie ;)... kobiety chyba w pewnym wieku zaczynają myśleć ogólnie mówiąc o założeniu rodziny... no i jakby nie było czasami o tym niby przypadkiem napominają... badając chyba jaki stosunek ma się do tej kwestii... mój jest chyba "pragmatyczny" (mam nadzieję, że to dobre słowo)... niewiele mam... szczerze to nic... więc niewiele mogę dać... refleksyjnie się jakoś robi... smutno... a tego nie chcę... ;)

Strachy Na Lachy - "Jedna Taka Szansa Na 100"

Lista Przebojów Trójki
Notowanie numer 1325 z dnia 22-06-2007 - za www.polskieradio.pl/trojka

Legenda:
a. miejsce
b. miejsce w zeszłym tygodniu
c. tygodni na liście
d. tytył, wykonawca

a.  b.  c.   d. tytuł, wykonawca

1   1   9    CLOSER - Travis
2   P   5    CISZA I WIATR - Artur Rojek
3   4   13   SUMMER WINE - Ville Vallo & Natalia Avelon
4   3   5    ERA RETUSZERA - Nosowska
5   7   8    TERAZ I TU - Anna Maria Jopek
6   8   6    WHAT I'VE DONE - Linkin Park
7   5   11   EVERYTHING - Michael Buble
8   10  4    2 000 000 GLOSÓW - El Dopa
9   9   15   RUBY - Kaiser Chiefs
10  6   17   EASY RIDER - Hunter & Krzysztof Daukszewicz
11  11  7    MOTOREK - Grzegorz Turnau
12  17  6    ORDINARY DAY - Dolores O'Riordan
13  12  12   MIASTO DOZNAŃ - Muchy
14  16  7    HUMP DE BUMP - Red Hot Chili Peppers
15  21  4    ZNÓW WSZYSTKO POSZŁO NIE TAK - Myslovitz
16  13  8    EARTH INTRUDERS - Bjork
17  15  10   BIG WHEEL - Tori Amos
18  18  9    BĘDĘ Z TOBĄ - Katarzyna Groniec
19  20  4    ELITA - Buldog
20  19  5    KOLEDZY - Malenczuk/Waglewski
21  14  19   SHY BOY - Katie Melua
22  24  10   CZEKAJĄC NA TRZĘSIENIE ZIEMI - Pidżama Porno
23  31  1    ŹRÓDLO - Habakuk
24  26  3    TO NIE MIŁOŚĆ (TO TYLKO ZŁUDZENIE) - Justyna Steczkowska
25  22  12   FILOZOFIA DRAMATU - Trebunie Tutki & Voo Voo-Nootki
26  29  2    STRACH SIĘ BAĆ - Lady Pank
27  28  3    SOMEWHERE OVER THE RAINBOW - Katie Melua & Eva Cassidy
28  30  2    MAKES ME WONDER - Maroon 5
29  32  1    WORKING CLASS HERO - Green Day
30  23  33   BOMBONIERKA - Basia Stępniak-Wilk & Grzegorz Turnau
31  33  1    IN GOD'S HANDS - Nelly Furtado
32  36  1    MOHEROWY NINJA - L-Dojpa
33  37  6    I DON'T KNOW HOW TO LOVE HIM - Sinead O'Connor
34  32  7    AND IT'S SUPPOSED TO BE LOVE - Ayo
35  34  5    YOUR LOVE ALONE IS NOT ENOUGH - Manic Street Preachers
36  35  9    SŁODKA CHWILA ZMIAN - Basia Stępniak-Wilk
37  39  7    BRIANSTORM - Arctic Monkeys
38  P        CZY PAMIETASZ? - Yugopolis i Marek Piekarczyk
38  38  2    ICKY THUMP - The White Stripes
39  P        RAININ' PARADISE - Manu Chao
40  43  11   MIASTO BUDZI SIĘ - Yugopolis i Kukiz
40  P        PÓKI JESTEŚ - Maciek Silski
41  P   4    INVINCIBLE - Muse
41  39  11   #9 DREAM - R.E.M.
42  42  7    FEAR OF A BLANK PLANET - Porcupine Tree
43  43  1    AWAY FROM HERE - The Enemy
43  40  2    ON CALL - Kings Of Leon
44  45  3    KONIEC KRYZYSU - Pustki
45  50  1    HEY YOU - Madonna
46  46  15   READ MY MIND - The Killers
47  44  11   W ZASIĘGU TWEGO WZROKU - Goya
48  42  19   ŻABI - Muzyka Końca Lata
49  P   5    DON'T HOLD BACK - Tatiana Okupnik
50  50  1    TARANTULA - The Smashing Pumpkins
... tradycyjnie wrzucam 5 wybranych klipów z całego notowania:

Silski - "Póki Jesteś" - miejsce 40

Manu Chao - "Rainin In Paradise" - miejsce 39

Nelly Furtado - "In God's Hands" - miejsce 31

Pidżama Porno - "Czekając na trzęsienie ziemi" - miejsce 40

Travis - "Closer" - miejsce 1

piątek, 22 czerwca 2007
Jak nie ma jak jest...
... więc wypadałoby coś napisać... wczoraj mnie troszkę poniosło... dziś mi przeszło... jak to u mnie... najpierw napiszę... później żałuję... na końcu przepraszam... ;)
... wyjaśnienie pewnej kwestii... niech już będzie na forum ogólnym... nie ma żadnego romansu... mogło się tak wydawać... chyba po tym co pisałem... rozmawiamy zdawkowo... mało... wcale... mam nadzieję, że to niektórych uspokoi ;)
... jakby nie patrzeć pogoda w pełni oddaje mój dzisiejszy nastrój... pochmurno... padało... może jeszcze będzie... wieje... jest zimno... zamiast siedzieć i czytać sobie magisterkę... popisuję na GG... słucham radia - Last.fm-LUBIĘ... :)... jakoś trzeba sobie humor poprawiać... a muzyka to dobre lekarstwo ;)... no i bloguję też od czasu do czasu na "blipie"... w zasadzie to 2 razy dziennie... zobaczymy jak się to "coś" rozwinie... ;)

Interpol - "PDA"

czwartek, 21 czerwca 2007
Dzień i noc...
... zamiast się przyłożyć do obrony to czas spędzam przed monitorem... a godziny i dni mijają... rozmowy na GG... o wszystkim i o niczym... jak to zwykle... M. ma dylemat... ma możliwość pracy w Irlandii i nie wie czy skorzystać... ja bym się chyba nie zastanawiał... ale to jej wybór i ona sama musi tą decyzję podjąć... a tak dla wyjaśnienia "M" to ta ostatnio poznana panna... kolejna... miła znajomość internetowa... ;)
... wczoraj też rozmawiałem z Anią i Marcinem... znajomi z Gliwic, których poznałem w czasie ubiegłorocznych wakacji... dawno się Nam nie ggadurzyło... troszkę się u Nich działo... i będzie dziać... wyjeżdżają do Dublina do pracy... no i dostałem zaproszenie by przyjechać na Śląsk... mogę, ale nie muszę przekazać też zaproszenie W. (tak zrozumiałem Marcina) - kolega, z którym w tamte wakacje razem pracowałem... i też ich zna... konkretnie chodzi by wybrać się z Nimi ich znajomymi... zdaje się nad jezioro Chechło... na 3 dni pod koniec miesiąca... naprawdę kusząca perspektywa... tylko, że u mnie zawsze jest to... ALE... bo samemu to mi się jechać nie chce... W. jakoś zachwytu nie przejawiał jak mu to dzisiaj powiedziałem... więc jeszcze zobaczę jak się sytuacja rozwinie ;)
... w sumie teraz znalezienie pracy zaprząta mi najbardziej myśli... jedna oferta już raczej odpadła... jest jeszcze szansa, że będzie praca praktycznie u mnie na miejscu... mam nadzieję, że ta kwestia się jak najszybciej wyjaśni... ;)
... dzisiaj byłem na uczelni... akademii jak kto woli... chcieliśmy porozmawiać z recenzentem pracy o pytaniu jakie Nam prawdopodobnie zada na obronie... ale nie przyszedł... a najlepsze jest to, że prace nie dotarły jeszcze do dziekanatu... a obrona 25 czerwca... a Nas się pytają gdzie są nasze wypociny... w sumie to już nie mój problem... napisałem... oddałem... obronię się... i do widzenia ;)
... zamówiliśmy kwiaty dla szanownej komisji... zrobiliśmy zakupy by mieli co wypić i schrupać... i powrót do domu... u koleżanki na południu ponoć pada... a u Mnie słońce przypieka... na mały deszczyk bym się nie obraził... bądź obniżenie temperatury...

The Kooks – "Naive"

środa, 20 czerwca 2007
02.40
... pierwsza rozmowa na GG... już tradycyjnie... o życiu... jacy jesteśmy... za jakich się uważamy... jacy chcielibyśmy być... od początku wytworzyła się "specyficzna" atmosfera... by nie odstraszyć... każde słowo przemyślane... miło było... "badawczo" ;)
... nie wiem z czego to wynika, ale osobami przed, którymi najbardziej się otwieram są kobiety... i to te poznane... np. przez blog... albo przypadkowe znajomości na GG... niektóre wiedzą o mnie więcej inne mniej... przed jedną to się totalnie otworzyłem... wie o mnie chyba więcej niż ja sam o sobie... ;)... ale muszę przyznać, że dobrze mi z tym... jakoś w realnym świecie... taki kontakt wydaje mi się niemożliwy... nie wiem, ale mam w sobie jakąś "blokadę"... której nie mogę i nie potrafię przełamać... normalnie mnie to paraliżuje... słowa uciekają, a w głowie pozostaje pustka... ale przecież życie biegnie... ciągle nie będzie tak... zmiany są nieuniknione... nie można oglądać się na to co za Mną... trzeba zrobić mały krok... tym razem dla siebie... ;)
... coś ostatnio "pływam" i to niemiłosiernie... ale co zrobić taki czas... dużą część myśli zaprząta mi ta obrona... nie żebym łapał jakiś gigantyczny stres... ale poprostu świadomość, że to ostatni "egzamin" ciągle jest we mnie... a tak bardzo nie chce mi się uczyć... ;(... ale zawsze obok jest ona... muzyka... ;)

Placebo - "Because I Want You"

 
1 , 2 , 3
Odsłon:

Osób online:
web stats kersten@gazeta.pl
kerstengoo@gmail.com

Pisz swój dziennik w Internecie