Kategorie: Wszystkie | Film | Muzika | Osobiste wycieczki | Ruch to zdrowie
RSS
wtorek, 18 grudnia 2007
Tak...

... już jest i co zrobić... niby myśli składają się w "chaotyczną" całość... więc może lepiej nic nie pisać... hmmm... wypadałoby żebym ten dzień przespał... tak się składa, że pracowałem przez siedem dni i dziś mam dzień odpoczynku... dziwne, że jeszcze Maks mnie pamięta... w domu jestem gościem... najgorsze jest to, że jak nie mam pomysłu co zrobić z sobą to kończę w wiadomy sposób...

Led Zeppelin - All my love

poniedziałek, 10 grudnia 2007
Pora...

... przyszła... i to chyba najwyższa żeby cokolwiek napisać... a, że życie jakieś nudne to i za bardzo nie ma o czym... tak od dłuższego czasu zastanawiałem się nad napisaniem podsumowania upływającego roku... takiego bilansu zysków i strat... ale za wcześnie... jeszcze będzie pora na rozliczenie się z 2007-mym... ;)

... może niech hasłem przewodnim tego wpisu będzie cytat z Pratchett'owskiego MORT'A: "Jak się nazywa to uczucie w głowie, uczucie tęsknego żalu, że rzeczy są takie, jakie najwyraźniej są???... Jestem zasmutkowany"... chyba nie ma powodu by zaprzeczać, że wszystko jest dobrze skoro tak nie jest... kolega stwierdził, że pora najwyższa wrócić do "dawnego" Łukasza - tego uśmiechniętego... bo niby w "ducha" się zamieniam... cóż swoim tempem wrócę do normy ;)

... w między czasie był urlop... nawet dłuższy niż pierwotnie dla mnie planowany z 5 dni zrobiło się 10... gdybym tylko wiedział wcześniej, że będzie ich aż tyle może inaczej i weselej bym go spędził... choć w sumie to nie ma powodów do narzekania... nie ma co ukrywać w trzeźwości to on nie minął... no i jakiś rozggadany się zrobiłem - czasami ;)
... w czasie urlopu miałem popracować nocami na zlecenie, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło... może to i dobrze... przecież wszystko nie kręci się wokół mamony ;)

... ostatni tydzień spędzony nad morzem... przed południem spacery na falochron... ludzi mało... można było sobie posiedzieć, pomachać nogami, nagrać filmik z wzburzonym morzem w tle... pomyśleć (wiało i zimno było, ale czy to w czymś przeszkadza ;)... a w takim zamyśleniu cały czas... a zwłaszcza świat tracił na chwilkę na znaczeniu... ;)

... teraz chyba najtrudniejsza część... chyba w szczegóły nie ma sensu się zagłębiać... po prostu pewne sprawy muszą się kiedyś zakończyć... definitywnie... mi zawsze brakowało odwagi by powiedzieć... koniec... bo jak długo można dawać się karmić kłamstwem - takie pytanie retoryczne ;)... cóż podsumowując... jestem ponoć "dobrym człowiekiem"... naiwnym, głupim i żałosnym (tak od siebie dorzucam) - takie mam o sobie zdanie... cały ja... a jeśli mowa o tym... jaki jestem... chyba to najlepsza charakterystyka i o dziwo się z nią zgadzam...:
"Osoba o introwertycznym zachowaniu, odsuwa się od innych, ma złożoną osobowość - tu bym dyskutował, ale niech będzie... mam osobowość hahaha ;)... może być intelektualistą, ale posiada wyjątkową głębię uczuć - no ba ;)... jest otwarty na duchowe i estetycznie doznania... znajduje wiele znaczeń dla prawie wszystkich zdarzeń... może posiadać silną potrzebę i umiejętność aby realizować się artystycznie - tylko gdzie ten talent ;)... samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudny do "rozszyfrowania"... do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa... gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów... w stresie, bardzo łatwo popada w alienację i depresję... bywa, że ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodził z innej planety... narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości - dokładnie tak ;)... odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu... żyje we własnym świecie bólu i straty... może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią..."
... co do tej śmierci to mnie najbardziej rozwaliło... jak się ma wyobraźnię to ginie się na 1000 sposobów - co nie???... ;)
... a tak już na serio... nie będę mówił kto z osób znanych był podobnie charakteryzowany... taki mały klub samobójców by powstał... i tak niby przypadkiem w ręce wpadł mi powyżej cytowany "MORT"... taki los ;)

... ogólnie mówiąc nie jest najgorzej... powoli czas zmierza ku świętom... a po drodze jeszcze Wigilia w pracy... tylko do 15... cóż bywa ;)
... po drodze jak mnie "nie było" były Mikołajki... Hani podoba się reniferek... troszkę mi ulżyło bo kupiony na wariata, ale prosto z serca... ciocia nalegała by Jej powiedzieć ile kosztował... jak się kocha to koszta się nie liczą co nie... uśmiech dziecka najważniejszy ;)
... pojawiła się też propozycja sylwestrowa od Agatki... i Adama choć z Nim coś doggadać się od dłuższego czasu nie potrafię... zabawa ma być w górach... szkoda, że przez pracę nie realna... niby 31-ego mam wolne, ale szans na dojechanie na Śląsk nie ma... plan zastępczy niby mam... tego dnia załatwię sobie żeby popracować... a później powitam nowy rok nad morzem... ;)

Incubus - Anna Molly

piątek, 16 listopada 2007
...

Sigur Ros - "Samskeyti" (live)


poniedziałek, 12 listopada 2007
Dzień...

... spojrzeń... tak miał brzmieć tytuł... wyłapane dwa... no i "coś" w środku się uśmiechnęło ;)

... szybko mi dzisiaj minął ten dzień... na małym głodku... ale dałem radę... pobudka o 5... wstałem troszkę później... spojrzenie w lustro... i ten wewnętrzny głos: "może byś się tak ogolił"... poszło sprawnie choć nie obeszło się bez rozlewu krwi... light'owa wersja "Sznurowadeł" ;)

... ostatni łapię się na tym, że wszystko robię na ostatnią chwilę... czas traci znaczenie... "po co się śpieszyć na autobus i tak będzie opóźniony" - poranny tekst do starszuszka... gdyby posłuchał nie marzlibyśmy na przystanku... ;)

... w pracy... hmm... bezproblemowo... o dziwo... tak lubię... nawet nie zauważyłem jak trzeba było sobie już pójść... ;)

... a podwyżka... symboliczna... ale dobre i to... ;)
... co by nie mówić ciąg dalszy... troszkę mnie zaskoczył... mowa o bonach... swój wkład w święta mam... jedzonko w tym roku zapewniam ja... ;)
... formalności... podpis tu... podpis tam... bo w centrali wszystko musi grać... ;)

... czy chciałbym jeszcze coś napisać... a czy to co myślę ma jakieś znaczenie... raczej nie... to nieistotne...

The Horrors - "She Is The New Thing"


niedziela, 11 listopada 2007
Zimno mi jest...

... jak już komuś ;) pisałem ostatnio "wypocenie" jakiejkolwiek notki przychodzi mi dość ciężko... potrafię godzinę gapić się w ekran, a słowa nie przychodzą... ale pora najwyższa się przełamać...

... sobota była podporządkowana pewnej osobie... czy złoszczę się na Nią... nie... wcale... niespotykanie spokojny ze mnie człowiek... przyzwyczaiłem się... co z tego, że w piątek wieczorem po pracy zamiast wrócić do domu kierunek obrałem nad morze... dobrze, że chłopak siostry odwoził Ją do domu... odebrali mnie z pracy... małe przepakowanie w domu i kierunek na nadmorski "kurort" ;)... przy okazji pogadaliśmy troszkę... co by nie mówić Max go lubi więc czemu ja nie miałbym też... ;)

... chyba pierwszy raz od lipca wybrałem się nad Bałtyk... wiało z zachodu... piękne fale... mało ludzi... i był czas by poukładać sobie pewne sprawy w "szufladkach" głowy... niby za bardzo się przejmuję... biorę pewne sprawy do siebie... ale tak ciężko jest się zmienić jeżeli postęp/owało/uje się tak od zawsze...

... Hania niby mówi już "Łukasz"... niby po swojemu, ale zawsze to coś... osobiście tego nie słyszałem... ciocia zapewniała, że tak jest... ;)

... Warki... już nie ma - psa cioci... w sumie to suki... jest smutno... w pamięci pozostaną... spacery... wygłupy na plaży... zbieganie z klifu "na złamanie karku"... ;)

... mijający tydzień był pełen odpoczynku... miałem aż 4 dni wolnego... jeszcze odzwyczaję się od pracy... pod koniec listopada wysyłają mnie na... uwaga... 5 dniowy urlop!!!... i możliwe, że wpadnie "symboliczna" podwyżka ;)

... miło jest ;)

Jacek Lachowicz feat. Ania Dąbrowska - "Płyń"


czwartek, 08 listopada 2007
Ja to wypocę...

Pogodno - "Jak Ty się czujesz"

wtorek, 06 listopada 2007
Tylko tak...

The Killers - "Mr. Brightside"

piątek, 02 listopada 2007
Wystarczy...

Koniec Świata - "Wystarczy, że serce mi bije"


czwartek, 01 listopada 2007
...

Teresa Pągowska - "Krzesło"

Terasa Pągowska Krzesło

wtorek, 30 października 2007
Zmiana...

... pozornie jest inaczej... a to niewiele się zmieniło... ;)

Indios Bravos - "Zmiana"

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35
Odsłon:

Osób online:
web stats kersten@gazeta.pl
kerstengoo@gmail.com

Pisz swój dziennik w Internecie