Kategorie: Wszystkie | Film | Muzika | Osobiste wycieczki | Ruch to zdrowie
RSS
środa, 03 października 2007
Dlaczego...

... piszę... niby mam odpowiedzieć... pewnie nie muszę... ale chcę... przemyśleń głębokich chyba nigdy nie miałem, a jak je mam to i tak zachowuję je dla siebie i raczej nikt ich nie pozna... pisanie to odpowiedz na samotność... moją... nie wiem czy to mi pomaga... może i nie... świat jest pełen "iluzji"... niestety...

... przeznaczone mi są jedynie "chwile" szczęścia... teraz to już wiem... upływa minuta za minutą, a ja nie wiem co mógłbym jeszcze napisać... idę się przejść... może poranny spacer będzie moim "apapem"...

Negatyw - "Alone"


... aktualizacja:

... po spacerze... uspokojony???...

Power Of Trinity - "Ulice słońca"

poniedziałek, 01 października 2007
Ta jedna...

jedyna... ;)

... wcinam jogurt... jest dokładnie 23... padam... ze zmęczenia... no ale moje "21 gramów" się cieszy... jestem strasznym idiotom... wszystko potrafię popsuć i to w trybie ekspresowym... jednak mam nadzieję... głupi jestem, że ją mam???... poprostu kocham patrzeć w oczy Twe...

Fisz - "Tajemnica"

czwartek, 27 września 2007
Motywacja wyobraźni...

... zapowiada się ciekawy październik... może być naprawdę wesoło... choć akurat dzisiaj przeważają "czarne" myśli... ale jutro mi minie...

... słabszy dzień dziś miałem... co niektórym rzuciło się to w oczy... chyba nigdy nie nauczę się asertywności... ale co by nie mówić... źle na tym ostatnio nie wychodzę... jedyne co mi dokucza to ogólne zmęczenie... czasami brakuje sił na uśmiech... dla nielicznych jednak zawsze się znajdzie... ;)

... plany na najbliższe dni są... jednak ciężko mi się pozbyć myśli, że jednak rozmyje je zapowiadany ulewny deszcz... zawsze pozostaje udanie się w "delegację" - K. i jego pomysły - niegłupie ;)

... od pewnych myśli nie ucieknę choćbym nawet bardzo się starał... nie dopuszczam ich do głosu - nie jest łatwo... milczę jak zawsze... próbuję zapomnieć... nie potrafię...

... ogólnie jest pozytywnie... oczywiście z małymi przerwami... czy mogłoby być inaczej ;)

Positive feat. Habakuk & Bakshish - "Viva Ostróda Reggae Festival"

niedziela, 23 września 2007
Czy mogło być inaczej...

... bo czym byłby weekend bez uśmiechu Hani... jak ja nie u Nich to Oni choć na chwilkę u mnie... za każdym razem "potworek" mnie zaskakuje... widać ten typ kobiet tak już ma... pewnie z wiekiem jej minie... ;)

... z radiowego dostępu do sieci przeszedłem na kabelek... szczerze mówiąc nie zauważam żadnej różnicy... ;)

... wczoraj też porozmawiałem sobie z Agatką ;)... po 2 miesiącach postanowiłem się odezwać... podsumowując rozmowa jak najbardziej pozytywna... z obietnicą "pogryzienia"... Ona ma gryźć ;)

... patrzę sobie za okno i zapowiada się słoneczny dzień... ;)



Foo Fighters - "Best Of You"

piątek, 21 września 2007
Pisane...

... pod "wpływem" dobrego nastroju ;)

"... tysiące gwiazd krąży wokół Nas... nad Nami słońce... między Nami ściana deszczu... na zawsze..."

... nie wiem skąd u Ciebie to zdziwienie... tak czuję więc robię... "chwile" spędzone z Tobą... to jest to... ;)

... wczoraj M. (kierownik) rzucił - "Łukasz szykuje się imprezka firmowa pod koniec października... wiesz będzie się działo... będą panie... no i wiesz hotelik wynajęty będzie"... pierwsza myśl... w duchu... co ja "Casanova" jestem ;)... z drugiej strony nie ma to jak z fajną ekipą się pobawić (czyt. popić) ;)... i jeszcze kilka dni później J. ma urodziny... będzie się działo ;)

... zdziwienie na mojej twarzy wywołał T. (zastępca kierownika)... "Łukasz, a Ty nie masz propozycji na dni wolne"... co za troska... może i miałbym, ale kto mi da wszystkie weekendy wolne... napewno nie pani dyrektor ;)... co by nie mówić z zastępcom idzie sensownie pogadać... pożartować... ale wiadomo bez przesady ;)

... widzę, że notka pisana jest bez ładu i składu... wypada więc tylko ją kontynuować ;)... ostatnio mało rozmawiamy... po dwóch minutach kończy się tak "a i to koniec? rozmowy"... ja bym porozmawiał... tylko czy... no właśnie... chyba ostatnio marny ze mnie "rozmówca"...

... kilka minut po 23, a ja zasypiam przed monitorem... pora iść... ;)

Lili Marlene - "Kwiaty"

czwartek, 20 września 2007
Od...

... wolnego do wolnego... tak ostatnio liczę czas... ;)

... popełniam błędy... drogo mnie one kosztują... po "stokroć" czas z tym skończyć... pora zacząć się na nich uczyć... bo pewne kwestie i tak nie ulegną zmianie... więc po co się "angażować"... z tego powodu ze starszym (ponoć) mam na pieńku... jeszcze nie doszło do konfrontacji... mam nadzieję, że się uda załogodzić sytuację...

... wczorajszy wieczór szczególnie miły... dawno tak już nie rozmawialiśmy... i nie skończyło się na kłótni... takich rozmów mi brak ;)

... no nic wypadałoby zjeść obiad... siostra zrobiła... zaraz 20... gdyby to był ostatni wpis... to do zobaczenia w... napewno nie w niebie... widać mi z Wami nie po drodze ;)

David Gilmour (Pink Floyd) - "Wish You Were Here"

środa, 19 września 2007
Tylko...

"... nie mów mi, że chciec to móc..."

... pada deszcz... przelotnie... zimno... chłodny wiatr... burzy przestrzeń... o dziwo z południa wieje... bywa...

... w domu sam... takie moje środowe wolne ;)... siostra u chłopaka... a reszta rodzinki w pracy... ciekawe czy do jutra ręka przestanie boleć... jak nie to bedzie kłopot ;)

... 2 razy więcej niby taka promocja... zobaczymy czy będzie mi z Nią po drodze... ;)

... przypadek rządzi... niby tak... ostatnio wszystko się psuje... dosłownie i w przenośni... jedne sprawy z mojej winy... inne to złośliwość rzeczy martwych... komp daje mi chyba do zrozumienia, że przydało by się w niego zainwestować, ale dlaczego robi to akurat gdy robię coś ważnego dla mnie...

... wczoraj pojawiła się propozycja by przejśc do konkurencji... trzeba to przemyśleć... warunki finansowe napewno lepsze ;)

... do nowego roku jeszcze "daleko" ;) a już pojawiają się jakieś tam plany... konkretów narazie brak... cóż... kolega widziałby mnie u siebie (w sumie to u Nas) w "firmie"... zobaczymy co będzie ;)

Hard Fi - "Cash Machine"

poniedziałek, 17 września 2007
Droga...

happysad - "Długa droga w dół"

Tak często Cię widzę
Choć tak rzadko spotykam
Smaku Twego nie znam
Choć tak często Cię mam na końcu języka

Jeśli u mnie zasypiasz
To tylko w kącie mojej głowy
Jeśli ubrana
To tylko do połowy

...

O utopienie totalne
Niewiasty nosisz imię
Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
Ale tak żeby już więcej ani razu
Żeby już więcej za nic
Żeby już więcej nie miał odwagi
No ile razy?!

... tak za bardzo to nie wiem o czym miałbym pisać... weekend jak i dzisiejszy dzień minęły mi dość szybko i w sumie pozytywnie... choć jak to u mnie bywa różne w główce myśli... ;) ... sobota była szczególnie przyjemna... ułamek sekundy, a całe popołudnie minęło "fajno"... i w sumie mi tak zostało... ;)

... sobota zaczęła się ciekawie... kolega stwierdził, że coś się chyba stało bo ponoć z mojej ogólnej "mimiki" wynikało, że nie jest u mnie wesoło... trzeba było to szybko zmienić... znaleźć w sobie jakieś pokłady energii... no i się udało... jak chcę to potrafię ;)... zresztą nic takiego się nie stało... chciałem mieć dzień bez "clown'owania"... ale widać wyrobiłem już sobie "markę" ;)

... fon odmówił posłuszeństwa... no nic wróciło się do domu więc można sprawdzić czy ktoś się odzywał na telefonie siostry - dziwne nawet skora jest do tymczasowego pożyczenia swojego... czy to aby na pewno moja siostra ;)... z jednej strony może to i lepiej, że urywają się jakieś kontakty... no właśnie czy tymczasowo, a może i... no bo czy ja mam coś do powiedzenia... wolę... chyba... tak będzie lepiej... już sam nie wiem... uniknąć kolejnych "poparzeń"... ???

... z drugiej strony zdaje się, że ominęła mnie ważna rozmowa - może jednak do niej dojdzie...???

... szkoda było wyjeżdżać od rodzinki... lubię u nich być... żadnych "ciśnień"... no i jest maleństwo... ;)

... dochodzę do wniosku, że za bardzo przejmuję się sprawami mnie dotyczącymi (czyt. również ludźmi, z którymi mam kontakt) - zresztą zawsze tak było... cóż... staram się mieć na pewne rzeczy wy..bane... "walczę"... jak z "wiatrakami" ;)

Pustki - "Doskonałe popołudnie"

piątek, 14 września 2007
Płynie czas...

... ziemniaczanie i marchewkowo tak oto minęło mi wolne... czy odpocząłem... jeżeli przyjmiemy, że kilku godzinna praca na świeżym powietrzu to "odpoczynek" to tak... chyba nie należę do ludzi, którym przeznaczono lenistwo - bynajmniej w tym życiu ;)... nie żebym nie chciał tylko ciągle wyskoczy mi coś... albo rodzice stwierdzą, że nic nie robię... bo jak tu ich zadowolić... a więc mimo zmęczenia człowiek znajduje w sobie jakieś tam siły i działa... wczoraj padło na ziemniaki ktoś musiał je wykopać... mało ich, ale na jakiś czas starczą... oczywiście tak mimochodem zostałem poinformowany ile wyniesie koszt zakupu reszty "pyr" na "przetrwanie" zimy... po co mówiłem, że dostałem podwyżkę - symboliczną dodam - dosłownie ;)... a dziś wstało mi się przed 9... siostra poinformowała mnie, że przyjeżdża jej chłopak... więc trzeba zostawić zakochanych, a nie kręcić się po mieszkanku... po prostu wstałem... ubrałem się i wyszedłem... i po "marchewkowym polu" ;)... popołudnie więc trzeba się zbierać powoli na autobus... weekend spędzony w pracy i w "gościnie" nad morzem ;)

... głowa... serce... baza... i jedna myśl... gdzie jesteś Ty... ale popłynąłem... znaczy zatonąłem... ciekawe czy kiedyś wypłynę ;)

eM - "Każda chwila"

środa, 12 września 2007
... zbędny???

"I czyja to wina Ja nie wiem... wodzi Nas za nos przeznaczenie"

... wczorajszy jak i dzisiejszy dzień pełen zaskoczeń... scenariusz zmieniał się co krok - dosłownie i w przenośni ;)

... najpierw praca... z 8 godzinnej zamieniła się na 6 tylko, że nie rano a popołudniu... żeby jeszcze poinformowali wcześniej, a nie jak człowiek przebrany... no nic wróciłem sobie do domu... w sumie to miło poggadałem z pewną osobą... choć się nie zanosiło... więc nie było już źle... ;)

... pewne sprawy wróciły do normy - na to liczę ;)... choć nie wykluczam, że jeszcze nie raz będzie pod górkę... damy radę - ja się będę starał ;)

... a co do wieczora... przeżyłem zaskoczenie... no dobra duże... ogromne... ale jakie MIŁE... lubię takie pierwsze rozmowy ;)

... a teraz rzecz najdziwniejsza... nie wiem jak to zrobiłem (do tej pory mnie to męczy) ale jakimś cudem przez sen puściłem do kogoś strzałkę... no bo nie pamiętam abym się budził o 5:31... przez sen strzałkuję... coraz gorzej ze mną ;)... smsowanie godzinę później już pamiętam ;)

... i co mogłem zrobić później... niewyspany ruszyłem w las... zabrałem Maksa i ruszyliśmy przed siebie... cel był "ambitny"... grzybobranie... może przemilczmy rezultaty ;)... błąkaliśmy się po lesie dobre 4 godziny... ale widać tego potrzebowałem... zresztą nie wyobrażam sobie nie mieć wokół siebie "skrawka" zieleni... myśli układają się tam w sensowną całość tylko dlaczego tak ciężko je teraz tu przelać...

... jedna z myśli... Jaki jestem???... tą prawdę noszę w sobie... ani blog ani GG do końca nie dadzą Ci odpowiedzi na to pytanie...

... 2 dni wolnego ;)

Beirut - "Elephant Gun"

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35
Odsłon:

Osób online:
web stats kersten@gazeta.pl
kerstengoo@gmail.com

Pisz swój dziennik w Internecie